sobota, 8 września 2012

"Kudłate myśli"

Już widzę te zgrozę w oczach i zgorszone spojrzenia. Zdurniała baba, będzie młodzież (tę starszą też) deprawować. Ehh... a Wam jedno na myśli, hehe.



Kudłate myśli mam. O kudłach myślę wciąż. Moje włoski przewijają się w głowie tam i z powrotem. Toż to już obsesja. No tak.

Wstaję i myślę o włosach - czesać na prosto? upiąć? nie czesać i będą fale? ( w końcu jestem kobietą!)

W ciągu dnia - potargał wiatr, to poprawiam. Potargał mój mały synek, poprawiam tym bardziej. Przeczesze palcami, ugniotę w dłoni, musnę koniuszkami. Lubie to.

Na spacerze - przeglądam się w witrynach sklepów, w szybach zaparkowanych aut, ot lubię moje naturalne, lśniące włosy. Szkoda, że jeszcze takie krótkie.

Wieczorem - nałożyc olej? a może miód? a może coś innego ? wysuszyć, ułożyć. I tak się do rana potargają. Co tam. Rano zacznę od początku.

W przerwach normalnego życia dumam - odżywka mi się kończy, zmienić czy kupić taką samą? hmm widziałam coś innego ale czy ryzykować? a tak w ogóle to olej też się kończy, półprodukty by sprawdzić czy nie braknie. A może sobie teraz odpuścić i tak za miesiąc uzupełnić?

Ktoś zapyta, czy to normalne? Jak najbardziej. Każdy ma kudłate myśli, tylko że moje są o włosach...

Na zdjęciu przekwitnięty kwiat powojnika. Zdjęcie dzięki uprzejmości www.galeria.swiatkwiatow.pl

3 komentarze:

Witam wszystkich czytelników. Dziękuję za każdy komentarz i za to, że jesteście :) W miarę możliwości odwiedzam Wasze blogi.